Sesja, motywacja i ogar

Sesja idzie, pokłady motywacji dawno się wyczerpały, a ja siedzę i nie potrafię dojść do stanu produktywnego człowieka :/

Mam więc teraz dwa wyjścia: przeczekać ten stan prokrastynując albo spiąć poślady i zmusić się do jakiś cyklicznych zadań żeby się nie cofać.

O ile opcja pierwsza jest prosta, o tyle opcja druga wymaga ode mnie przygotowania listy rzeczy do zrobienia (razem z priorytetami), jakiegoś planu co kiedy i ogarnięciu się na tyle, żeby robić jedną rzecz naraz, a nie dwadzieścia, przez co chwilę potem porzucam je wszystkie.

Postscriptum: Dopiero po napisaniu tego posta zobaczyłem, że obijałem się już blisko miesiąc, blisko miesiąc od ostatniego wpisu, 30 zmarnowanych dni które mogłem wykorzystać na zrobienie chociaż jednej rzeczy z listy zamiast oglądać filmiki na youtubie. Tak, chyba czas wybrać drugą opcję.